Tamara Arciuch i Bartłomiej Kasprzykowski – wspólne wywiady

arciuch-kasprzykowski

Wywiad dla Gali

GALA: Czy wspólne życie i wspólna praca to dobre rozwiązanie dla pary? Gracie w „Drugim rozdziale” w Teatrze Capitol, w sztuce o Antonim Cierplikowskim „Antoine” w Teatrze Polonia, a do niedawna również w „Radiu Live” w Teatrze Komedia.

Tamara Arciuch: Kiedy ludzie proponują nam wspólną pracę, zazwyczaj pytają – i tak też było przy „Drugim rozdziale” – czy nie mamy nic przeciwko graniu razem. Niektóre pary unikają takiej sytuacji, nie chcąc kumulować stresu. Ale my lubimy razem pracować…

Bartek Kasprzykowski: … i chcemy.

Tamara: Chcemy. Wolimy w tym napięciu być razem. Wzajemnie się wspieramy. I staramy się wzajemnie nie zalewać uwagami na temat swoich ról, typu: „Musisz to grać inaczej”. Od tego jest reżyser.

GALA: Znacie swoje słabe strony?

Tamara: Wiemy, kiedy któreś z nas ma jakiś problem. Wtedy trzeba się wykazać delikatnością i pomóc tej drugiej osobie. Ale czasami jesteśmy w takim stresie, tak zapędzeni, że trudno jest przyjąć czyjąś uwagę. Ja chyba częściej reaguję nerwowo. Bardzo lubię, kiedy Bartek jest blisko. Ze spektaklami jeździmy po Polsce. O ileż przyjemniej jechać razem!

Bartek: Przede wszystkim opiekujemy się sobą. Kiedy Tamara schodzi ze sceny w ciemną kulisę, łapię ją za rękę, żeby nie wpadła na jakieś sprzęty. Do obsady „Radia Live” dołączyłem tylko dlatego, że to była szansa pracy z Tamarą. A później oboje wycofaliśmy się z tego projektu. Z kolei w „Antoine” gram w dublurze, bo kiedy zaczynały się próby, pracowałem na planie „Domu nad rozlewiskiem”. Więc teraz nawet gdy nie gram, jadę do teatru, żeby być z Tamarą. Z „Drugim rozdziałem” było tak: z reżyserem Wojtkiem Adamczykiem kręciliśmy „Ranczo” i Wojtek mnie zapytał, czy nie znam jakiegoś aktora pasującego do roli w tym spektaklu. Analizował różne kandydatury, ale żadna nie była odpowiednia. W końcu zapytałem: „No to może ja?”. A Wojtek: „Za młody jesteś, masz za mały bagaż doświadczeń”. Ale bagaż można przecież zagrać.

Tamara: Wojtek jest dla nas wyjątkową osobą. Razem pracowaliśmy nad serialem „Halo, Hans!”, przy którym się z Bartkiem poznaliśmy. Mamy dla niego ciepłe uczucia.

Zobacz cały wywiad na stronie gala.pl

Wywiad dla Vivy

– Jesteście do siebie podobni czy jesteście swoimi przeciwieństwami?
Tamara: Jesteśmy podobni do siebie. Niektórzy mówią, że nawet fizycznie (śmiech). Mamy dużo wspólnych cech, te same rzeczy nam się podobają, te same nas drażnią, podobnie podchodzimy do świata, do zasad. Te same rzeczy nas bolą.
Bartek: Tylko Tamara jest lepiej zorganizowana.
Tamara: Może faktycznie jestem trochę lepszym logistykiem, ale kobiety zazwyczaj tak mają. Bartek ma artystyczną duszę. Rachunki to jest coś, co go denerwuje. Dlatego ja się tym zajmuję. Ale też lubię bujać w obłokach i gdybym nie musiała, wolałabym się tym nie zajmować. Nieraz zdarzyło mi się zapomnieć o zapłaceniu rachunku czy o ważnej rzeczy. Nie cierpię dzwonić, załatwiać, to jest dla mnie zawsze stresujące. Za to Bartek świetnie działa w sytuacjach kryzysowych. Doskonale sprawdza się wtedy jego umiejętność improwizowania (śmiech). Ma dużo cech, które rekompensują jego artystyczne roztargnienie.

Cały wywiad przeczytasz w magazynie „Viva!”. Część wywiadu na stronie polki.pl

(Odwiedzono 22 razy, 1 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*