Krzysztof Krauze i Joanna Kos – wspólne wywiady

krauze-kos

Wywiad dla Gali

Trudno Państwa złapać, tak bardzo jesteście zabiegani. To w związku z przygotowaniami do „Papuszy” czy też prowadzicie taki styl życia?

JOANNA KOS-KRAUZE: Myślę, że jedno i drugie. To wynika z naszego temperamentu.

KRZYSZTOF KRAUZE: Jesteśmy wolnymi strzelcami, strzelamy i znikamy w lesie. W lesie problemów (śmiech). Dobrze jest mieć osobną pracownię.

Państwo je mają?

KRZYSZTOF: Nie, wszystko mamy wspólne, nawet konto w banku. I adres mailowy…

Taka całkowita wspólnota nie bywa czasem psychicznym balastem?

JOANNA: Na pewno tak. Ale większość dramatów, które widzę wśród ludzi, wynika z braku wspólnych przeżyć, a nie z ich nadmiaru. Ważna jest też jakość tych przeżyć. Na pewno jest trudno, płacimy za to jakąś cenę. Ale mamy ciekawe życie. Zawodowo mnie to nie męczy. Poza tym robimy mnóstwo rzeczy oddzielnie. Cały czas jesteśmy w sporze w sensie wymiany, dialogu. Patrzymy w tym samym kierunku, a to chyba najważniejsze. Jedyny spór, który się między nami toczy, jest taki, że coraz bardziej wymagam od Krzysztofa feministycznego spojrzenia (śmiech). Ale on w tym kierunku już wykonał wielką pracę. Nie adorujemy wzajemnie swojej twórczości. Ktoś musi czasami powiedzieć: „To jest do niczego, nie zgadzam się z tym, w tym jest wpisane kłamstwo”. My sobie cały czas takie pytania stawiamy.

KRZYSZTOF: W takim związku jak nasz, po tylu latach, słyszymy nawzajem swoje myśli. Czasami staję przed lustrem i widzę Joannę. Ba, ale kim jestem w istocie, czy w ogóle znam swoją prawdziwą twarz? Tworzymy się z Joanną nawzajem każdego dnia, w każdej rozmowie. Czasami to bolesne. Wystarczy, że kupujemy wspólnie meble ogrodowe i jest długa, wyczerpująca bitwa.

Zobacz cały wywiad na stronie gala.pl

Tagi: Krauzowie

(Odwiedzono 56 razy, 1 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *