Jan Rokita i Nelli Rokita

rokita-jan-nelliJan i Nelli wzięli ślub 26 lipca 1994 r.
Para w Dzień Dobry TVN (Wideo)

GALA: Fa­scy­nu­je mnie pań­stwa zwią­zek.

JAN RO­KI­TA: Co jest w nim ta­kie­go fa­scy­nu­ją­ce­go?

GALA: Wszyst­ko. Czy traf­ne jest po­rów­na­nie pań­stwa z Si­mo­ne de Be­au­vo­ir i Je­anem Pau­lem Sar­tre’em – też dwie wiel­kie, skraj­nie różne in­dy­wi­du­al­no­ści ży­ją­ce w dwóch miesz­ka­niach.

JAN RO­KI­TA: Nie­traf­ne, pod każ­dym wzglę­dem. Ich model to pro­to­typ tzw. wol­ne­go związ­ku, w któ­rym lu­dzie mają ogra­ni­czo­ne zo­bo­wią­za­nia wobec sie­bie, na boku robią, co chcą, jak chcą, kiedy chcą. Nasze mał­żeń­stwo to jego za­prze­cze­nie, bo jest bar­dzo pol­skie z ducha, bar­dzo przy­wią­za­ne do tra­dy­cyj­nych war­to­ści, jak mał­żeń­ska lo­jal­ność, wier­ność, trwa­łość związ­ku. Pro­ste, ale dzi­siaj nie­oczy­wi­ste.

NELLI RO­KI­TA: Tu nawet się zgo­dzę…

JAN RO­KI­TA: Inna rzecz, że życie po­sta­wi­ło przed nami tyle kło­po­tów, za­ska­ku­ją­cych sy­tu­acji, iż mu­sie­li­śmy nasze pry­wat­ne spra­wy ure­gu­lo­wać w eks­tra­or­dy­na­ryj­ny spo­sób. Więc tro­chę bo­ry­ka­my się, raz le­piej, raz go­rzej, na pewno nie do­sko­na­le.

GALA: Pod jakim wzglę­dem naj­dra­stycz­niej się pań­stwo róż­nią?

NELLI RO­KI­TA: Jaś pije wina, ja lubię wódkę, ogó­rek ki­szo­ny, ka­pu­stę. Śle­dzia uwiel­biam w każ­dej po­sta­ci. To nie ko­kie­te­ria, czy­sta praw­da. Acz­kol­wiek mój mąż twier­dzi, że dla mnie szko­da bu­tel­kę wódki czy wina otwie­rać, piję w tak ma­łych ilo­ściach.

JAN RO­KI­TA: Wszyst­ko jest odro­bi­nę ina­czej, niż Nelli mówi. Uwiel­bia prze­ina­czać in­for­ma­cje na wła­sny temat. Nelli jest abs­ty­nent­ką, a jej ulu­bio­na aneg­do­ta to opo­wieść, jak lubi wódkę za­ką­szać ogór­kiem. Spe­cy­ficz­ny typ po­czu­cia hu­mo­ru draż­nił mnie, ale sły­sza­łem to tak czę­sto, że się przy­zwy­cza­iłem i dziś nawet mnie bawi. Moja żona cza­sa­mi także z dużą pre­me­dy­ta­cją i z po­czu­ciem we­wnętrz­nej ra­do­ści udaje głup­ka. Na po­cząt­ku wobec mnie też to ro­bi­ła, ale szyb­ko się zo­rien­to­wa­łem i teraz za­ba­wia się tak z in­ny­mi ludź­mi albo ostat­nio pu­blicz­nie. Lubi coś uda­wać, bawią ją takie sy­tu­acje.

GALA: Mu­sia­ła pani kie­dyś ma­rzyć o zo­sta­niu ak­tor­ką.

NELLI RO­KI­TA: Mój brat od dzie­ciń­stwa uwa­żał, że to je­dy­ny zawód dla mnie i że mi­nę­łam się z po­wo­ła­niem. Kie­dyś, ow­szem, my­śla­łam o tym, ale nie mia­łam oka­zji.

JAN RO­KI­TA: Pew­nie dla­te­go wy­bra­łaś po ma­tu­rze Po­li­tech­ni­cze­skij In­sty­tut imie­nia Ple­cha­no­wa w Le­nin­gra­dzie?

NELLI RO­KI­TA: Bo dawno wolę grać wła­sne role w życiu. Je­stem za mocna we­wnętrz­nie, żeby re­ży­ser na­rzu­cał mi co­kol­wiek.

JAN RO­KI­TA: Nie wiem, czy Nelli by­ła­by dobrą ak­tor­ką, na­to­miast je­stem ab­so­lut­nie pe­wien, że by­ła­by ge­nial­nym mimem, ta­len­tem na miarę Mar­ce­la Mar­ce­au.

GALA: Wiem, że eks­pre­sja pana żony to przed­miot ana­liz wielu ob­ser­wa­to­rów.

JAN RO­KI­TA: Nie spo­tka­łem w naj­szer­szym kręgu zna­jo­mych ni­ko­go, kto by z taką nie­ustę­pli­wo­ścią, mi­micz­ną prze­sa­dą i cią­gło­ścią upra­wiał “ak­tor­stwo twa­rzą”, za co ją so­wiec­ki sąd wy­rzu­cił z roz­pra­wy. Niech Nelli opo­wie sama.

NELLI RO­KI­TA: Mia­łam 14 lat i sie­dzia­łam na pro­ce­sie mo­je­go star­sze­go brata Zyg­mun­ta. Oskar­ża­li go o an­ty­so­wiec­ki spi­sek, a jed­nym z do­wo­dów było to, iż chwa­lił się, że nie uprał ko­szu­li na ro­bot­ni­cze świę­to 1 maja. Nie zna­łam szcze­gó­łów oskar­że­nia, sły­sza­łam je po raz pierw­szy, a tam wy­stę­po­wa­li świad­ki…

JAN RO­KI­TA: Świad­ko­wie.

NELLI RO­KI­TA: Dzię­ku­je, lubię jak mnie Jaś po­pra­wia. Prze­słu­cha­nia trwa­ły i trwa­ły, a ja mi­mi­ką wy­ra­ża­łam zdzi­wie­nie. Jak­że­by ina­czej? Byłam dziec­kiem, a za­rzu­ty pod ad­re­sem mo­je­go brata były tak ab­sur­dal­ne, że każdy by się tylko dzi­wił. I choć sie­dzia­łam w środ­ku sali, wy­łu­ska­li mnie z tłumu i ka­za­li wyjść: “Ta niech wyj­dzie, ob­ra­ża sąd wy­ra­zem twa­rzy”. A dla mo­je­go brata skoń­czy­ło się to wy­ro­kiem trzech lat wię­zie­nia.

JAN RO­KI­TA: O ile w żad­nej mie­rze nie trzy­mam stro­ny so­wiec­kie­go sądu w kwe­stii me­ri­tum, to cał­ko­wi­cie je­stem po stro­nie so­wiec­kie­go sądu w kwe­stii usu­nię­cia Nelli z sali. Nie było mnie tam, ale je­stem pewny, że ob­ra­ża­ła tam­ten sąd swoją mi­mi­ką. Choć swoją drogą ten sąd pew­nie na to za­słu­gi­wał.

GALA: Chyba to już 15 lat pań­stwa prze­ko­ma­rzań?

JAN RO­KI­TA: 19 marca świę­to­wa­li­śmy! Ale na rocz­ni­cę ślubu ko­ściel­ne­go mu­si­my jesz­cze po­cze­kać. Do­mi­ni­ka­nin An­drzej Kło­czow­ski, ser­decz­ny, mądry, zacny przy­ja­ciel ro­dzi­ny, udzie­lił go nam kilka mie­się­cy póź­niej.

NELLI RO­KI­TA: 16 lipca w Kra­ko­wie. Ter­min wy­brał An­drzej, nie my.

GALA: Czy do okre­śle­nia po­cząt­ków pań­stwa związ­ku pa­su­je re­la­cja: mistrz, na­uczy­ciel – uczeń, cze­lad­nik?

JAN RO­KI­TA: Ra­czej czuję się wobec Nelli Pig­ma­lio­nem. Mam po­czu­cie, że ukształ­to­wa­łem ją od po­cząt­ku. Jej gusty, upodo­ba­nia, zna­jo­mo­ści, książ­ki, które czy­ta­ła…

NELLI RO­KI­TA: Szcze­rze mó­wiąc, Jan mnie fa­scy­no­wał. Może dla­te­go w nim się za­ko­cha­łam? Bo nie je­stem ko­chli­wa, ale bar­dzo kry­tycz­na. Moi ro­dzi­ce byli prze­ko­na­ni, że nigdy nie wyjdę za mąż, za­wsze mia­łam skom­pli­ko­wa­ny sto­su­nek do męż­czyzn. Dla mnie nie był to pro­blem, po­go­dzi­łam się z tym… Wy­cho­wał mnie oj­ciec, który mnie ko­chał i ja go bar­dzo ko­cha­łam. Każ­de­go męż­czy­znę z nim po­rów­ny­wa­łam, ale żaden nie do­ra­stał mu do pięt. Jak po­zna­łam Jasia, od razu wy­da­wał mi się bar­dzo mądry, bo nie­du­żo gadał. Nie lubię, jak fa­ce­ci dużo ga­da­ją, ale jak już mówią, to żeby to było prze­my­śla­ne. Jaś był tą osobą, którą mo­głam o wszyst­ko za­py­tać, a on sta­rał się na każde py­ta­nie od­po­wie­dzieć. A jak nie znał od­po­wie­dzi od razu, od­po­wia­dał na­stęp­ne­go dnia.

GALA: O co Nelli pana py­ta­ła?

JAN RO­KI­TA: O wszyst­ko. O do­wol­ne rze­czy z dzie­cin­ną na­iw­no­ścią. Tro­chę prze­ży­wa­łem z nią sy­tu­acje, jakie znają ro­dzi­ce ma­łych dzie­ci. Za­da­wa­ła py­ta­nia ze spon­ta­nicz­ną, au­ten­tycz­ną cie­ka­wo­ścią świa­ta. To było uro­cze. A ja, jak nie wie­dzia­łem, spraw­dza­łem, szu­ka­łem, żeby wy­ja­śnić. Po la­tach się do­wie­dzia­łem, że bar­dzo ją to za­do­wa­la­ło, ale wtedy po­chwał nie było żad­nych. Do­pie­ro po la­tach. Nelli za­wsze in­te­re­so­wa­ła się spra­wa­mi spo­łecz­ny­mi, w końcu już jako dziec­ko była kom­so­moł­ką. Po la­tach dzię­ki mnie po­zna­ła nie tylko za­sa­dy rzą­dzą­ce świa­tem po­li­ty­ki, ale wszyst­kich nie­mal ludzi li­czą­cych się w po­li­ty­ce. Dzi­siaj, kiedy jest po­słem, jej przy­wi­lej po­le­ga na tym, że oso­bi­ście zna każ­de­go istot­ne­go po­li­ty­ka w Pol­sce, zna go pry­wat­nie, a z 90 pro­cen­ta­mi jest na “ty”. Przez lata bar­dzo lu­bi­łem, jak cho­dzi­ła wszę­dzie ze mną, in­te­re­so­wa­ła się prak­ty­ką po­li­ty­ki, no i po­zna­wa­ła masę ludzi. Dzię­ki temu ma więk­szą od wielu prak­tycz­ną wie­dzę o po­li­ty­ce.

NELLI RO­KI­TA: Wtedy żadna żona nie to­wa­rzy­szy­ła swo­je­mu mę­żo­wi-po­li­ty­ko­wi, a ja tak. I nie cho­dzi o ban­kie­ty, tylko o ważne spo­tka­nia, zjaz­dy, kon­fe­ren­cje. W sy­tu­acjach ofi­cjal­nych Jaś bar­dzo chciał, żebym była przy nim obec­na.

JAN RO­KI­TA: To teraz opo­wiem pani hi­sto­rię, któ­rej nie opo­wia­da­łem ni­ko­mu ni­g­dzie do tej pory. W maju 1993 r. w pry­wat­nym miesz­ka­niu w War­sza­wie, nie po­wiem w czyim, z mojej ini­cja­ty­wy to­czy­ły się per­trak­ta­cje mię­dzy rzą­dem Hanny Su­choc­kiej a PC na temat moż­li­wo­ści ura­to­wa­nia rządu i roz­sze­rze­nia ko­ali­cji. A ne­go­cja­cje pro­wa­dzi­łem ja z nie­ja­kim Ja­ro­sła­wem Ka­czyń­skim. Jak wia­do­mo, za­koń­czy­ły się one nie­po­wo­dze­niem. Do tego miesz­ka­nia w War­sza­wie na wszyst­kie ne­go­cja­cje cho­dzi­ła Nelli. Gdy­bym jej wtedy nie za­bie­rał ze sobą, ona by nigdy potem do PiS-u nie wstą­pi­ła, bo wtedy go po­zna­ła i wtedy się z nim skum­plo­wa­ła (nie­ustan­ny per­li­sty śmiech Nelli).

GALA: Związek państwa można dziś nazwać partnerskim?

JAN ROKITA: Zawsze był, bo Nelli była i jest samodzielna aż do przekory i dumna aż do przesady. Pod względem materialnym było w miarę dobrze, jak braliśmy ślub, ja już byłem posłem. Nelli zarobiła trochę pieniędzy wcześniej w Niemczech, w biznesie. Sprawy materialne nie były problemem. Ale musiałem zaakceptować, że Nelli ciągle mnie zaskakiwała. Gdzieś wyjeżdżała, znikała na parę dni bez wyjaśnień. A w którąś niedzielę, wieczorem, właśnie zrobiłem kolację dla nas i zastanawiałem się, dlaczego nie wraca, nagle telefon: “Wiesz, zapomniałam ci powiedzieć… Jestem w Dubaju”.

źródło: onet.pl, GALA 15-16/2009

Biografia Jana
Jan Władysław Rokita[1][2][a] (ur. 18 czerwca 1959 w Krakowie) – polski polityk, poseł na Sejm w latach 1989–2007 (X, I, II, III, IV i V kadencji).

Wykształcenie i działalność opozycyjna
Jest absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 80. należał do Niezależnego Zrzeszenia Studentów i był przewodniczącym tej organizacji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Następnie działał w opozycyjnym ruchu Wolność i Pokój, organizacji o profilu antykomunistycznym i pacyfistycznym. Po 1980 wstąpił do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego “Solidarność”.

Po wprowadzeniu stanu wojennego internowano go na okres od 23 stycznia 1982 do 2 lipca 1982. W maju 1986 został ponownie zatrzymany przez funkcjonariuszy SB. W czasie aresztowania pobrano mu siłą odciski palców, popełniono też kilka zasadniczych uchybień prawnych. Zaskarżył ich, a proces wygrał przed Sądem Najwyższym.

Działalność polityczna w latach 1989–2001
Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu jako reprezentant strony solidarnościowo-opozycyjnej. W 1989 został wybrany posłem na Sejm X kadencji (tzw. Sejm kontraktowy). Był wówczas członkiem, a zarazem wiceprzewodniczącym Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Przewodniczył również sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW, która zajęła się zbadaniem archiwów dawnej Służby Bezpieczeństwa. Był autorem raportu końcowego z jej prac, zwanego “raportem Rokity”.

W 1990 był wśród założycieli Ruchu Obywatelskiego Akcji Demokratycznej[3], a następnie przystąpił do Unii Demokratycznej, był przedstawicielem jej tzw. prawicowego skrzydła. W tym samym roku wybrany został do Sejmu I kadencji. W rządzie Hanny Suchockiej pełnił funkcję ministra – szefa Urzędu Rady Ministrów. Zajmował się wówczas między innymi planami reformy podziału administracyjnego.

Po upadku rządu i przedterminowych wyborach w 1993 został posłem II kadencji, ponownie z listy UD. Od 1994 należał do nowo powstałej Unii Wolności. W 1995 był współautorem Inicjatywy 3/4, mającej na celu niedopuszczenie do zwycięstwa Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich w tym samym roku. Otwarcie odżegnywał się od poparcia w wyborach Jacka Kuronia, oficjalnego kandydata UW.

W styczniu 1997 odszedł z Unii Wolności, współtworząc nowe ugrupowanie pod nazwą Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, które przystąpiło do Akcji Wyborczej Solidarność. Kandydując we wrześniu tego roku z list komitetu zorganizowanego przez Mariana Krzaklewskiego, został posłem III kadencji. W Sejmie był przewodniczącym Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Współtworzył reformę samorządową rządu Jerzego Buzka. W 2000 wybrano go prezesem Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, w którym zajął miejsce Mirosława Stycznia. Był przeciwnikiem kandydatury Mariana Krzaklewskiego w wyborach prezydenckich.

Działalność polityczna w latach 2001–2005
Po powstaniu Platformy Obywatelskiej w styczniu 2001 początkowo należał do przeciwników przyłączenia się do niej Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Krytykował polityków, którzy przeszli z AWS do PO, jednak po paru miesiącach zdecydował się na akces do PO.

We wrześniu 2001 uzyskał mandat posła IV kadencji, zdobywając 20 251 głosów w okręgu krakowskim. W 2002 kandydował na prezydenta Krakowa, poniósł jednak porażkę, przegrywając z popieranym przez SLD i PSL Jackiem Majchrowskim oraz z Józefem Lassotą z Unii Wolności. Od czasu pierwszej krajowej konwencji Platformy Obywatelskiej w czerwcu 2003 do końca IV kadencji w 2005 pełnił funkcję przewodniczącego klubu poselskiego Platformy Obywatelskiej. Ponownie pracował w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Pewną popularność zapewniła Janowi Rokicie praca w komisji śledczej badającej tak zwaną aferę Rywina. Była to pierwsza komisja śledcza, której obrady transmitowano na żywo, co przyniosło duży sukces medialny. Od czasu komisji nastąpił wzrost popularności Jana Rokity, co zbiegło się z wzrostem notowań Platformy Obywatelskiej.

We wrześniu 2003 liczne komentarze wzbudziło jego sejmowe przemówienie, w którym nawoływał rząd Leszka Millera do twardego obstawania przy systemie podejmowania decyzji w Unii ustalonym traktatem nicejskim. W trakcie parlamentarnej debaty wykorzystał sformułowanie Nicea o muerte – Nicea albo śmierć. W 2004 udzielił Michałowi Karnowskiemu i Piotrowi Zarembie wywiadu-rzeki, który ukazał się w postaci książki Alfabet Rokity.

Działalność polityczna w latach 2005–2007
W wyborach parlamentarnych we wrześniu 2005 uzyskał 72 145 głosów, po raz szósty z rzędu uzyskując mandat. Na plakatach wyborczych reklamował się jako “Premier z Krakowa” (po porażce wyborczej PO stało się to elementem żartów, m.in. powstało powiedzenie “zamiast premiera w kapeluszu mamy premiera z kapelusza”, co było również aluzją do przejęcia rządu przez Kazimierza Marcinkiewicza). Uznawany był za zwolennika utworzenia koalicji rządowej z Prawem i Sprawiedliwością w parlamencie V kadencji. Uzyskany w 2005 mandat poselski wygasł 4 listopada 2007 wraz z końcem tej kadencji.

W październiku 2006 premier Jarosław Kaczyński po ujawnieniu informacji pochodzących z tzw. szafy Lesiaka uznał, iż w okresie gdy Jan Rokita pełnił funkcje szefa Urzędu Rady Ministrów, musiał wiedzieć o prowadzonej akcji inwigilacji opozycji, gdyż wiązało się to z jego kompetencjami. Zeznając później w tej sprawie przed sądem, Jarosław Kaczyński nie podniósł jednak tych zarzutów. Rok wcześniej w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej” prezes PiS twierdził, że na podstawie akt sprawy inwigilacji prawicy “nie można postawić zarzutów nikomu z Platformy Obywatelskiej”[4].

W wyborach samorządowych w 2006 kandydat Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta Krakowa poseł Tomasz Szczypiński zdobył 55 779 głosów (22,88%), zajmując 3. miejsce. Wyprzedzili go kandydat PiS Ryszard Terlecki z wynikiem 63 860 głosów (26,20%) oraz ubiegający się o reelekcję Jacek Majchrowski z wynikiem 103 157 głosów (42,31%). 18 listopada tego samego roku grupa krakowskich parlamentarzystów PO (w tym Jan Rokita) postanowiła poprzeć Ryszarda Terleckiego w drugiej turze, sam Jan Rokita bez zgody władz partii wystąpił w spocie wyborczym kandydata PiS na tle symboli partyjnych PO. Zarząd partii w Krakowie nie poparł oficjalnie żadnego z konkurentów.

28 stycznia 2007 ogłosił dorobek prac kierowanego przez niego tzw. gabinetu cieni PO. Uczynił to bez konsultacji ani z jego członkami, ani z władzami Platformy[5][6].

13 lipca 2007 Jan Rokita został w pierwszej instancji skazany w procesie karnym na karę grzywny 5000 zł, za nazwanie Grzegorza Wieczerzaka “bardzo znanym przestępcą”[7].

14 września tego samego roku w programie “Bohater tygodnia” w TVN24 ogłosił, że nie będzie kandydował w przedterminowych wyborach parlamentarnych, zapowiadając wycofanie się z życia politycznego. Decyzję tę motywował nominacją swej żony Nelli Rokity na stanowisko doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kobiet, która miała miejsce kilka godzin wcześniej[8][9].

Działalność po 2007
10 grudnia 2007 warszawski sąd okręgowy orzekł, iż ma on przeprosić prokuratora i byłego komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego za to, iż opisał go jako “wyjątkowo nikczemnego prokuratora, który hańbi polską policję”[10].

W 2008 wraz z Rafałem Dutkiewiczem, Rafałem Matyją i Kazimierzem M. Ujazdowskim znalazł się wśród twórców portalu internetowego Polska XXI. Jesienią tego samego roku został komentatorem politycznym “Dziennika”[11].

W związku z incydentem[12] z 10 lutego 2009 w samolocie pasażerskim Lufthansy prokurator z prokuratury w Landshut w prowadzonym postępowaniu karnym przedstawił Janowi Rokicie zarzut popełnienia czynów zabronionych w postaci zakłócenia spokoju i stawiania oporu funkcjonariuszom policji[13]. W sierpniu tego samego roku orzeczono wobec niego karę grzywny w wysokości 3 tysięcy euro[14]. Jan Rokita nie wpłacił tej kwoty, wobec czego prokurator w Niemczech uzyskał nakaz jego aresztowania w celu wykonania kary zastępczej[15].

Ordery, odznaczenia i wyróżnienia
Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (2008)[2]
Nagroda Kisiela (2003)
Człowiek Roku tygodnika “Wprost” (2003)
Medal “Niezłomnym w słowie” (11 grudnia 2011)[16].

Życie prywatne
Syn Tadeusza i Adeli Rokitów. Pierwszą żoną Jana Rokity (ślub cywilny) była Katarzyna Zimmerer, dziennikarka i pisarka. Drugą żoną (ślub kościelny w obrządku katolickim) jest Nelli Rokita (posłanka VI kadencji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości), Niemka pochodząca z Kirgistanu, posiadająca córkę z pierwszego małżeństwa.

źródło: Wikipedia (autorzy, na licencji CC-BY-SA 3.0)

źródło zdjęcia: Archiwum Kancelarii Prezydenta RP – www.prezydent.pl i commons.wikimedia.org (autor Archiwum Kancelarii Prezydenta RP na licencji GNU FDL)
Nelli RokitaBiografia Nelli

Nelli Rokita-Arnold[1] (ur. 26 czerwca 1957 w Czelabińsku) – polska polityk, posłanka na Sejm VI kadencji z listy Prawa i Sprawiedliwości, była przewodnicząca polskiej sekcji Europejskiej Unii Kobiet i doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Pochodzi z niemieckiej rodziny osiadłej w XIX wieku w Gruzji. Jej ojciec Aleksander został aresztowany przez stalinowskie władze, a następnie zesłany do Czelabińska, gdzie zmuszony był pozostać przez kilka lat. Zwolniony w 1948, został dyrektorem tamtejszego przedsiębiorstwa transportowo-naprawczego.
Gdy Nelli Rokita miała dziewięć lat, jej rodzina przeniosła się do Frunze (obecnie Biszkek) w Kirgistanie. W 1976 cała rodzina przeprowadziła się do Republiki Federalnej Niemiec. Rodzice i brat osiedlili się w Hanowerze, ona sama zaś w Hamburgu, gdzie studiowała historię, germanistykę i filologię słowiańską. Deklaruje znajomość sześciu języków, mówi po polsku (z akcentem rosyjskim)[2].

Działalność polityczna
Do 2001 była związana ze Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym i wydawała co miesiąc partyjny informator[2]. W 2002 zasiadała we władzach krajowych SKL-RNP, jednak wkrótce przeszła do Platformy Obywatelskiej. W 2003 została przewodniczącą Europejskiej Unii Kobiet, a w 2005 przewodniczącą sekcji polskiej tej organizacji[3]. W styczniu 2007 odeszła z Platformy Obywatelskiej[4].
14 września 2007 została powołana na stanowisko doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw kobiet. Tego samego dnia jej mąż ogłosił wycofanie się z polityki, motywując swoją decyzję miłością do żony[5].
22 września tego samego roku na konwencji wyborczej PiS w Rzeszowie Nelli Rokita ogłosiła, że będzie startować w wyborach do Sejmu z list tego ugrupowania. Wystartowała w wyborach do Sejmu VI kadencji jako bezpartyjna[1] kandydatka z drugiego miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu warszawskim. Otrzymała 6367 głosów, uzyskując mandat.
8 listopada 2007 przestała pełnić funkcję doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kobiet. W 2011 startowała z ramienia PiS do Senatu w jednym z okręgów podwarszawskich, nie uzyskując mandatu[6].

Życie prywatne
26 lipca 1994 wzięła w Krakowie ślub z Janem Rokitą. Przed ślubem przeszła na katolicyzm. Z pierwszego małżeństwa ma córkę Katarzynę.

źródło: Wikipedia (autorzy, na licencji CC-BY-SA 3.0)

(Odwiedzono 178 razy, 1 wizyt dzisiaj)