Isabel wyznaje: Zrozumiałam, że Kaz przestał mnie kochać

marcinkiewicz-olchowiczPrzełom starego i nowego roku nie był zbyt dobrym czasem dla “Isabel” Marcinkiewicz, która kilka tygodni temu wjechała autem w ekran dźwiękochłonny. Żona byłego premiera trafiła do szpitala, w którym odwiedzał ją Marcinkiewicz. Niestety, nie były to przyjemne wizyty.

Teraz celebrytka została już wypisana szpitala i udzieliła pierwszego po wypadku wywiadu. W warszawskim apartamencie jako pierwszy odwiedził ją reporter Super Expressu. Wygląda na to, że zaprosiła go sama poetka po to, by wyjawić prawdę o swoim nieudanym związku z Kazimierzem Marcinkiewiczem.

Będąc w szpitalu miałam czas wszystko przemyśleć – wyznaje. Było wiele długich nocy. Zrozumiałam, dla kogo naprawdę się liczę. To były fatalne święta. Boże Narodzenie spędziłam w zasadzie sama. Grudniowy koszmar zaczął się przed wypadkiem. Chorowałam, bardzo źle się czułam. Kaza przy mnie nie było. On wyprowadził się ponad pół roku wcześniej. Zostałam schorowana, sama w czterech ścianach. Umówiłam się z mężem na lunch 19 grudnia. Jadąc na to spotkanie, bardzo źle się poczułam. Chyba straciłam przytomność na drodze. Uderzyłam w barierkę. Obudziłam się w szpitalu, wszystko mnie bolało. Okazało się, że miałam wstrząs mózgu, częściowo uszkodzone kręgi szyjne i lekki paraliż od barku do palców lewej ręki, którą do dziś nie mogę ruszać. W takiej sytuacji kochający mąż byłby przy swojej żonie. Ale nie Kaz.

Jak donosiły tabloidy, Marcinkiewicz odwiedzał wprawdzie żonę na oddziale, ale w ich relacjach dało się wyczuć chłód. Pielęgniarki wspominały, że na jego widok Iza od razu zaczynała płakać.

Jak go zobaczyłam, od razu poczułam niechęć – zwierza się. Nie usłyszałam od niego, że wszystko będzie dobrze. Nie pamiętam, kiedy ostatnio powiedział, że mnie kocha. Tak było za każdym razem. Na twarzy Kaza widziałam tylko złość i niezadowolenie. Pojawiał się w szpitalu tylko po to, by powstały zdjęcia i dlatego, że to miejsce publiczne i każdy patrzy. On się na tym wypadku lansował! Pewnego dnia przyszedł i zaczął nachylać się nad łóżkiem. Potem okazało się, że powstały zdjęcia. Ja tam leżałam całe święta, a on nie miał żadnych spotkań, mógł ten czas spędzić ze mną, a wpadał na godzinę. Ten wypadek zweryfikował moje podejście do życia. Po Nowym Roku pękło mi serce. Zrozumiałam, że Kaz przestał mnie kochać, a ja muszę odciąć się od niego. To on wprowadził mnie w zły stan, on się wyprowadził z domu, w sumie z dnia na dzień. Teraz ucieka przed odpowiedzialnością, wymiguje się. Czeka aż inni za niego sprawę dokończą.

Przypomnijmy, że Iza z Brwinowa napisała już podobno książkę na temat swojej miłości do Kazimierza.
źródło: pudelek.pl

(Odwiedzono 16 razy, 1 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *