Donald Tusk i Małgorzata Tusk

tusk-donald-malgorzataDonald Tusk i Małgorzata Tusk pobrali się będąc na trzecim roku studiów historycznych na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego w 1978 roku. Mieli po 21 lat. Ich bliższa znajomość zawiązała się w autokarze, podczas objazdu naukowego po południowej Polsce. Trzy miesiące później stanęli na ślubnym kobiercu. Na ślub kościelny państwo Tuskowie zdecydowali się 27 lat później, u schyłku gorącej kampanii wyborczej, w której Donald Tusk ubiegał się o fotel prezydenta Polski.

– Nigdy nie wyobrażałam sobie życia poza Sopotem. Mój mąż miał być nauczycielem, a ja zawsze chciałam zajmować się historią. Szybko przekonałam się jednak, że życie lubi zaskakiwać – mówi Małgorzata Tusk.

Ślub wzięli jeszcze na studiach. On – nieśmiały, z burzą jasnych loków. Ona – zakochana w literaturze, żyjąca w oderwaniu od rzeczywistości i trzymająca mężczyzn na dystans. Nie mieli pracy, perspektyw, mieszkania. Mimo to zdecydowali, że chcą być razem. Mieszkali kątem u rodziców, potem w hotelu studenckim. – Byliśmy szczęśliwi, chociaż kompletnie bez pieniędzy – wspomina.

Polityka zawsze była jego pasją. Nigdy nie starała się z tym walczyć ani konkurować. Mimo to nie czuła się pominięta – rozwijała własne pasje, wychowywała dzieci. – Zbudowałam swój świat – przyznaje. I choć jej zdaniem życie z Donaldem Tuskiem przypomina „ostry rajd z przeszkodami”, nie wyobraża sobie, by mogła być z kimś innym. W pierwszym wywiadzie dla Plejady Małgorzata Tusk zdradza nam zakulisowe wątki swojego małżeństwa.

Damian Gajda / Plejada: Już w pierwszym rozdziale książki „Między nami” wspomina pani o wolności, która pani zdaniem jest najważniejszym elementem każdego związku. Czuje się pani wolną kobietą w małżeństwie z Donaldem Tuskiem?

Tak, choć każde z nas czasem musi z czegoś rezygnować, aby znaleźć kompromis w codziennym życiu. Nasza miłość do dzieci, partnera czy rodziców oznacza również obowiązki, a one z natury rzeczy ograniczają. Dzięki małżeństwu mogłam się w wieku 21 lat wyprowadzić się od rodziców. Tata był wojskowym i w domu panowała dyscyplina. Musiałam zawsze wracać przed dziesiąta wieczorem, więc pragnienie wolności okazało się ważną motywacją. Miałam wrażenie po ślubie, że cały świat stanął przede mną otworem.

Poznaliście się na studiach. Początkowo w ogóle nie zwracała pani uwagi na swojego przyszłego męża. Kiedy to się zmieniło?

Podczas jednego ze studenckich wyjazdów. Wtedy po raz pierwszy uważniej przyjrzałam się jego rysom twarzy. Miałam na świeżo w pamięci zdjęcia popiersi cesarzy z książek do historii starożytnej. Jego profil wydał mi się podobny do profilu cesarza Hadriana. Miłość, jak wiadomo, zaślepia (śmiech).

Czym zauroczył panią Donald Tusk?

Chyba tym, że nie lubił dużo mówić. Sprawiał na mnie wrażenie tajemniczego chłopaka.

Jak pani rodzice zareagowali na wiadomość o tym, że chcecie wziąć ślub? Byliście przecież bardzo młodzi.

Tata od razu się zgodził. Po prostu uznał, że nadszedł już czas, kiedy jedna z córek wyjdzie z domu. Poza tym uważał, że małżeństwo jest dziełem przypadku i nigdy nie będziemy wiedzieli, czy podjęliśmy słuszną decyzję co do wyboru partnera. Dopiero po wielu latach można ocenić, czy trafiliśmy na właściwego człowieka. Małżeństwo jest niewiadomą. Kiedy pojawia się kandydat, uczucie, nie ma na co czekać. Mama, przeciwnie, bardzo się niepokoiła. Nie mieliśmy mieszkania, pieniędzy i jeszcze cały czas studiowaliśmy.

Nigdy nie żałowała pani, że stało się to tak wcześnie?

Kiedy Donek się oświadczył, nie zastanawiałam się nawet przez chwilę. Później, jak pewnie w każdym małżeństwie, pojawiały się momenty zwątpienia. Ale życiowe decyzje warto czasem podejmować bez kalkulacji. Jeśli kochasz, to idź na całość. Kiedy będziesz za długo roztrząsać wszystkie za i przeciw, możesz nie zauważyć, że życie uciekło ci bezpowrotnie.

Opowiada pani o waszej trudnej sytuacji finansowej – braku samodzielnego mieszkania, hotelu studenckim. Los wystawił tę miłość na próbę… Udało wam się przez nią przejść zwycięsko. Jak?

Trudne warunki finansowe i brak jakichkolwiek możliwości samodzielnego mieszkania, tak naprawdę umacniały nasz związek. Poza tym byliśmy skazani tylko na siebie – nie mieliśmy prywatności. Mimo to po każdej kłótni, szybko się godziliśmy.

Opisuje pani starania męża o to, żeby żyło wam się dobrze – jego dorywcze prace, wyjazdy. Czuła pani, że może wtedy na niego liczyć?

W latach 80. życie stawiało nam poważne wymagania. Gdybyśmy nie mogli na sobie polegać, nasz związek by nie przetrwał. Przeklinałam swój los, ale w krytycznych chwilach odnajdywaliśmy sens bycia razem. Może dlatego, że to, co najczęściej rujnuje małżeństwa, czyli rutyna, do nas nie miało dostępu. Bywało różnie, czasem bardzo ciężko, ale rzadko kiedy się nudziłam. Nasze życie to 35 lat prawdziwych, silnych emocji. Oboje nauczyliśmy się odpowiedzialności i tego, że musimy liczyć sami na siebie. Byłam szczęśliwa, że jest ktoś, kto się o mnie troszczy, tak jak ja o niego.

W latach 80. kiedy mąż był zaangażowany w działalność opozycyjną, czuła pani, jaką cenę płaci za to pani rodzina?

Byliśmy wtedy bardzo młodzi, wszyscy nasi znajomi brali udział w zmienianiu Polski. Nie miałam wrażenia, że to jest jakieś szczególne poświęcenie. To była oczywista powinność nas wszystkich, nasze całe życie w tamtych czasach.

Kiedy pani mąż odnosił pierwsze polityczne sukcesy, u pani pojawiło się rozczarowanie życiem – praca w archiwum, nuda, brak perspektyw. Pisze pani: “Czułam się coraz bardziej opuszczona. Świat wirował wokół mnie, tłumy ludzi przewijały się przez dom, ale w pewnym sensie kompletnie nie miałam do tego dostępu”. Jak sobie wtedy z tym pani poradziła?

Jedna z moich koleżanek cały czas mówiła, że muszę pomyśleć o sobie. Przekonywała mnie, że mąż, dziecko to jest oczywiście supersprawa, ale kobieta nie może myśleć wyłącznie o rodzinie. Musi też robić coś tylko dla siebie.

Nie zawsze jednak było między wami dobrze. Po kilku latach małżeństwa zorientowała się pani, że mąż poświęca pani coraz mniej uwagi i zdecydowała się odejść do innego mężczyzny. Szukała pani kogoś, kto miałby dla pani więcej czasu?

Może potrzebowałam też emocji, które zgasły w pieluchach i codziennych problemach lat 80.

Mężowi udało się panią odwieść od tego pomysłu. W, trzeba przyznać, bardzo oryginalny sposób… Kupił dla dziecka sanki, które wtedy były towarem deficytowym i udowodnił, że umie się poświęcić rodzinie.

Historia sanek, o której pan wspomina, jest w naszym małżeństwie bezcenna. Ale najważniejsze, że naprawdę bardzo się starał i dało mi to pewność, że nadal możemy być razem, skoro tak mnie kocha.

W książce opisuje pani też bardzo silną relację z dziećmi. Jest pani z nich dumna?

Raczej cichutko się cieszę, że dają sobie radę, że mam już wnuki. Prawdziwym szczęściem dla mnie są te chwile, kiedy możemy być wszyscy razem.

Pisze pani o depresji po urodzeniu dziecka, o towarzyszącej często pani poczuciu samotności. Jak sobie pani z tym radziła?

Tylko ludzie mogą w takich chwilach pomóc. Warto spotykać się z przyjaciółmi, nawet jeśli czasami nie jesteśmy pewni, czy mamy na to ochotę. Zdarza się, że na siłę wychodzę z domu pooglądać świat.

Wspiera pani męża w działaniach politycznych?

Tylko wtedy, kiedy wymaga tego sytuacja polityczna: wybory, oficjalne spotkania.

Jak czuje się pani w warszawskim domu premiera przy Parkowej? Wciąż nieswojo? Podobno początki były bardzo ciężkie.

To jest tylko tymczasowy hotel. Nie zapuściłam tam korzeni, nie stworzyłam domu. Jak na moje wymagania za dużo metrów.

Pisze pani, że uwielbia drobne przyjemności – zakupy, tankowanie, wizyty w urzędach. Żona premiera zazwyczaj jest w tym wyręczana…

Nie wiem, jak żony poprzednich premierów robiły zakupy. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś robił mi zakupy lub tankował samochód. To przecież naprawdę są uroki codziennego życia i dlaczego miałabym je komukolwiek odstąpić.

Pani mąż jest tego samego zdania? Wyręcza go pani w obowiązkach domowych?

Niestety, przez cały tydzień nie ma go w domu. A w sobotę czy niedzielę zawsze się znajdą drobne obowiązki, które można przydzielić mężczyźnie, choćby wyniesienie śmieci czy wkręcenie żarówki.

Jaka jest pani zdaniem recepta na długi związek?

Każdy musi znaleźć swoją. Tu nie ma żadnej uniwersalnej recepty. Ale miłość i każdy związek wymaga pracy. Czasami kompromisów, a czasami walki do upadłego, a przede wszystkim należy uwierzyć, że bardzo dużo zależy od nas i od naszych wymagań wobec siebie.

Pani mąż ucieszył się, kiedy powiedziała mu pani, że zamierza napisać tę książkę?

Nie za bardzo, ale przyjął to ze spokojem.
Autor: Damian Gajda
źródło: plejada.onet.pl

Biografia Donalda

Donald Franciszek Tusk (ur. 22 kwietnia 1957 w Gdańsku) – polski polityk, od 2007 prezes Rady Ministrów.
Z wykształcenia historyk. Współzałożyciel i od 2003 przewodniczący Platformy Obywatelskiej, w latach 2005–2006 przewodniczący klubu parlamentarnego tego ugrupowania. Wicemarszałek Senatu IV kadencji w latach 1997–2001, wicemarszałek Sejmu IV kadencji w latach 2001–2005, senator IV kadencji, poseł na Sejm I, IV, V, VI i VII kadencji. W 2005 kandydat na urząd Prezydenta RP. Jest osobą najdłużej sprawującą urząd premiera w III RP.

Wykształcenie
W 1976 został absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku. W 1980 ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego. Jego praca magisterska dotyczyła kształtowania się legendy Józefa Piłsudskiego w przedwojennych czasopismach.

Działalność opozycyjna w PRL
W działalność opozycyjną wobec komunistycznej władzy zaangażował się w czasie studiów na wydziale historii Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie uczestniczył w tworzeniu Studenckiego Komitetu Solidarności, co było reakcją na zamordowanie w Krakowie przez Służbę Bezpieczeństwa Stanisława Pyjasa. Rozpoczął także współpracę z Bogdanem Borusewiczem i Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża, organizując grupy samokształceniowe i kolportaż wychodzącej poza cenzurą prasy i literatury.

Był współtwórcą Niezależnego Zrzeszenia Studentów w Gdańsku. W trakcie strajku w sierpniu 1980 organizował grupy studenckie, by 30 sierpnia tego roku rozpocząć działania na rzecz nowej organizacji studenckiej. Stał się inicjatorem i jednym z pierwszych liderów Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich (późniejszy NZS). Kilka miesięcy później został przewodniczącym „Solidarności” w Wydawnictwie Morskim i dziennikarzem wydawanego przez związek tygodnika „Samorządność”. Był jednym z najbliższych współpracowników jej naczelnego redaktora Lecha Bądkowskiego, pisarza, przywódcy ruchu kaszubskiego i pierwszego rzecznika „Solidarności”. Pisał do kaszubskiego miesięcznika „Pomerania”. Przez siedem lat utrzymywał się z pracy fizycznej w założonej przez Macieja Płażyńskiego spółdzielni „Świetlik”.

Działalność polityczna w III RP
Działalność do 2005
Należał do założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W 1991 został przewodniczącym KLD, który w wyborach parlamentarnych w tym samym roku zdobył 37 mandatów w Sejmie, a Donald Tusk został jednym z posłów I kadencji. Kierowana przez niego partia znalazła się w opozycji wobec rządu Jana Olszewskiego. Po przegłosowaniu wotum nieufności wobec tego gabinetu w 1992 był jednym z inicjatorów zawiązania koalicji parlamentarnej siedmiu ugrupowań politycznych, która powołała rząd Hanny Suchockiej.

Kiedy po upadku rządu Hanny Suchockiej odbyły się w 1993 przedterminowe wybory, jego partia nie przekroczyła 5% progu i nie dostała się do Sejmu.

W kwietniu 1994 został jednym z wiceprzewodniczących Unii Wolności, powstałej po połączeniu się KLD z Unią Demokratyczną. W wyborach parlamentarnych w 1997 otrzymał mandat senatora z ramienia UW i znalazł się w koalicji popierającej rząd Jerzego Buzka. Został wicemarszałkiem Senatu IV kadencji. Na początku 2001 po przegraniu rywalizacji o stanowisko przewodniczącego UW z Bronisławem Geremkiem odszedł z partii.

24 stycznia 2001 wspólnie z Andrzejem Olechowskim i Maciejem Płażyńskim założył Platformę Obywatelską, działającą początkowo jako komitet wyborczy. W wyborach w tym samym roku PO uzyskała w sejmie 65 mandatów, stając się największym klubem opozycyjnym. Donald Tusk objął urząd wicemarszałka Sejmu IV kadencji. Maciej Płażyński, który został pierwszym przewodniczącym partii, odszedł z niej w 2003. Od 1 czerwca 2003 Donald Tusk sprawuje funkcję przewodniczącego PO.

Działalność w latach 2005–2007
2 maja 2005 zadeklarował zamiar ubiegania się o urząd Prezydenta RP w wyborach w tym roku z ramienia Platformy Obywatelskiej. Poparcia udzieliło mu Stowarzyszenie Młodzi Demokraci. Jego sztab wyborczy został zarejestrowany 23 czerwca. W pierwszej turze wyborów, 9 października, poparło go 5 429 666 wyborców (36,33%) i zgodnie z przedwyborczymi sondażami dało mu to nieznaczne zwycięstwo nad Lechem Kaczyńskim.

Kwestia biografii Józefa Tuska, dziadka Donalda Tuska, stała się przyczyną kontrowersji podczas kampanii wyborczej. Działacz PiS Jacek Kurski w wypowiedzi dla tygodnika „Angora” stwierdził, że poważne źródła na Pomorzu mówią, że dziadek Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu[1]. W rzeczywistości Józef Tusk, więzień Stutthofu, został w 1944 wcielony do armii niemieckiej[2] jako obywatel III Rzeszy (którym stał się automatycznie z chwilą aneksji Wolnego Miasta Gdańska), nie zaś jako ochotnik.

W drugiej turze, 23 października 2005, Donald Tusk otrzymał 7 022 319 głosów, czyli 45,96% ważnych głosów przy frekwencji 50,99%, przegrywając wybory z Lechem Kaczyńskim.

Również w wyborach parlamentarnych Platforma Obywatelska przegrała trzema punktami procentowymi z PiS i została partią opozycyjną do rządów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Po porażce wyborczej Donald Tusk pozostał liderem swojej partii (potwierdził to partyjny zjazd w maju 2006, na którym pokonał walczącego o przywództwo Andrzeja Machowskiego). Został posłem V kadencji, zdobywając w wyborach parlamentarnych 79 237 głosów[3]. Objął stanowisko przewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Pełnił tę funkcję do 5 grudnia 2006, kiedy to zastąpił go Bogdan Zdrojewski. 9 listopada 2005 został członkiem Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Wybory 2007 i pierwszy rząd
W wyborach parlamentarnych w 2007 przewodniczący PO ubiegał się o mandat poselski w okręgu warszawskim, uzyskując ponad 534 tysiące głosów (46,62% wszystkich głosów oddanych w okręgu), co stanowi najlepszy indywidualny wynik w historii wyborów do Sejmu w III RP. Liderzy list wyborczych dwóch głównych konkurujących ugrupowań, tj. Jarosław Kaczyński (PiS) i Marek Borowski (LiD), otrzymali odpowiednio 273 684 oraz 75 493 głosów.

W trakcie kampanii wyborczej Donald Tusk uczestniczył w debatach telewizyjnych z Jarosławem Kaczyńskim i Aleksandrem Kwaśniewskim. Sztab wyborczy PO zwrócił się także do Radia Maryja, proponując debatę z udziałem Donalda Tuska na antenie rozgłośni[4], jednak nie uzyskał jasnej odpowiedzi od Radia Maryja i Telewizji Trwam.

23 października 2007 zarząd krajowy PO zdecydował, że Donald Tusk będzie kandydatem partii na urząd Prezesa Rady Ministrów. 9 listopada odebrał od prezydenta Lecha Kaczyńskiego akt desygnacji na premiera. 16 listopada wraz z proponowanym składem Rady Ministrów został powołany i zaprzysiężony na Prezesa Rady Ministrów. 24 listopada jego rząd uzyskał wotum zaufania od Sejmu.

W czerwcu 2010 został ponownie wybrany na konwencji krajowej na przewodniczącego PO (nie miał kontrkandydata).

Wybory 2011 i drugi rząd
Kandydował w wyborach parlamentarnych z 1. miejsca na liście komitetu wyborczego Platformy Obywatelskiej w okręgu wyborczym nr 19 w Warszawie i uzyskał mandat poselski. Oddano na niego 374 920 głosów (ponownie najwięcej w kraju)[5].

Na pierwszym posiedzeniu Sejmu VII kadencji Donald Tusk złożył dymisję Rady Ministrów (zgodnie z art. 162 ust. 1 Konstytucji RP). Tego samego dnia Bronisław Komorowski desygnował go na urząd premiera, powierzając mu misję utworzenia nowego rządu[6]. 18 listopada 2011 prezydent powołał go na urząd Prezesa Rady Ministrów[7], a następnie, na jego wniosek, ministrów wchodzących w skład jego gabinetu[8]. Tego samego dnia Donald Tusk wygłosił w Sejmie exposé.

W 2013 został ponownie wybrany na przewodniczącego PO. W bezpośrednich wyborach pokonał Jarosława Gowina, uzyskując 79,58% głosów[9].

Życie prywatne
Donald Tusk w 1978[10] ożenił się z Małgorzatą Sochacką[11], z którą ma dwoje dzieci. Jego syn Michał (ur. 1982) pracował w „Gazecie Wyborczej”, następnie został pracownikiem działu analiz i marketingu w Porcie lotniczym Gdańsk[12], prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą w zakresie usług public relations. Córka Katarzyna (ur. 1987) brała udział w programie TVN Taniec z gwiazdami. Donald Tusk mieszka w Sopocie. Interesuje się piłką nożną i uprawia ją amatorsko[13].

Imię Donald nadał mu jego ojciec, również Donald (1930–1972), z zawodu stolarz. Ojciec zmarł w wieku 42 lat, gdy Donald Tusk kończył szkołę podstawową. Matka, Ewa Tusk (1934–2009), zmarła w wieku 75 lat[14]. Młodszym bratem jego ojca był gdański artysta rzeźbiarz Bronisław Tusk pseudonim Buni (1935–2000). Dziadek Józef Tusk (1907–1987) był polskim urzędnikiem kolejowym, więźniem hitlerowskiego obozu Stutthof, żołnierzem Armii Polskiej na Zachodzie, był także wcielony do Wehrmachtu. Po wojnie pracował jako lutnik. Drugi dziadek Franciszek Dawidowski jako robotnik przymusowy pracował przy Wilczym Szańcu, gdzie na skutek wypadku stracił oko[15].

Odznaczenia, nagrody i wyróżnienia
Nagroda Kisiela (2002)
Tytuł Człowieka Roku 2005 od Federacji Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP (wspólnie z Jarosławem Kaczyńskim)
Krzyż Wielki Orderu Słońca Peru (2008)
Honorowy obywatel Łęczycy
Wiktor 2007 i 2011 w kategorii Najpopularniejszy polityk
Człowiek Roku 2008 i 2011 według tygodnika „Wprost”[16]
Nagroda Karola Wielkiego (2010)[17]
Nagroda im. Vaszka i Anny Marii Polak (2010)[18]
Nagroda Złotej Wiktorii jako Europejczyk Roku 2011[19]
Nagroda im. Walthera Rathenaua (2012)[20]

Publikacje
Był sobie Gdańsk, Gdańsk 1997
Idee gdańskiego liberalizmu, Gdańsk 1998
Solidarność i duma, Gdańsk 2005
źródło: Wikipedia (autorzy, na licencji CC-BY-SA 3.0)

Biografia Małgorzaty

Czym interesuje się Małgorzata Tusk? Jak spędza wolny czas?
Największą pasją Małgorzaty Tusk są książki. W sopockim mieszkaniu są ich setki, zawsze stoją w tym samym miejscu. Małgorzata Tusk potrafi szybko znaleźć każdą z nich. Jak sama mówi, od książek jest uzależniona. W młodości potrafiła czytać w każdym miejscu i o każdej porze. Dziś czyta zwykle wieczorem, niezależnie od tego, czy jest w Sopocie czy w Warszawie.

Przyjemnością jest dla niej już samo dotykanie książki. Zanim kupi książkę, długo ogląda każdy szczegół, począwszy od okładki, a skończywszy na papierze.

Kiedy w trakcie czytania jakaś myśl wyda się jej ważna, stara się ją zapamiętać. Zdarza się jej wycinać fragmenty o książkach z prasy i chować do portfela. Ma ich tam kilkadziesiąt.

Książki to pasja, którą Małgorzata Tusk dzieli z mężem. Lubią rozmawiać o swoich lekturach. Inną wspólną pasją jest scrabble. Mają dwa komplety: jeden w Sopocie, drugi w Warszawie.

Obok książek do zainteresowań Małgorzaty Tusk należy również kino oraz podróże. Interesuje ją historia Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza Meksyku (z wykształcenia Małgorzata Tusk jest historykiem). Sama zwiedziła tę część świata. W Meksyku chciała zobaczyć wszystkie kościoły, które opisywała w pracy magisterskiej. Czasem towarzyszy mężowi podczas oficjalnych podróży, na które jest zapraszana. W ten sposób odwiedziła m.in. Indie, Wietnam i Peru. Oboje uwielbiają Kretę – byli tam wielokrotnie.

Małgorzata Tusk lubi też sport. Żartuje, że najlepszym sposobem na utrzymanie kondycji jest sprzątanie, a najwięcej kalorii spala się przy myciu podłóg. Gra w tenisa, czasem dwa razy w tygodniu i uwielbia jeździć na nartach.

Małgorzata Tusk od wielu lat działa w organizacjach pozarządowych, w latach 90-tych prowadziła Stowarzyszenie Organizacji Pozarządowych w Sopocie. Ostatnio zaangażowała się w prace Fundacji ITAKA, która szuka osób zaginionych, w tym dzieci, i pomaga ich rodzinom. Pracowników Fundacji poznała dzięki żonie szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso, która poprosiła ją o towarzyszenie w spotkaniu z ITAKĄ podczas wizyty w Warszawie.

Jaka jest Małgorzata Tusk? Jaki ma charakter?
Na pytanie, kto rządzi w domu, Donald Tusk odpowiedział kiedyś: „Gosia. Bezdyskusyjnie Gosia”. Małgorzata Tusk należy do silnych psychicznie kobiet. Jest realistką, nigdy się nad sobą nie użala. Uważa, że to bez sensu. Ma naturę góralki – jej rodzina pochodzi z Kieleckiego, z gór.

Dała sobie radę w ciężkich chwilach, gdy jej mąż już jako poseł mieszkał w hotelu sejmowym w Warszawie, a ona z dwójką małych dzieci w hotelu asystenckim, w dwóch małych pokojach, gdzie nie było nawet pralki automatycznej, tylko frania na korytarzu.
Małgorzata Tusk nie lubi i nie robi postanowień, również noworocznych. Nie stawia sobie konkretnych celów. Jak sama mówi, daje się ponieść życiu. Jednocześnie kieruje się nie intuicją, lecz zdrowym rozsądkiem i powinnością. Jest zdyscyplinowana i obowiązkowa. Poczucie obowiązku to jej najważniejsza dewiza.
źródło: mowimyjak.pl

(Odwiedzono 268 razy, 1 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *